Serwis Sacred Plus i Podziemia Sacred 2 Sacred 3 Citadel
Sacred 2

Logowanie
Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Zapomniałem hasła!

Księgi





Księga pierwsza: Krypta przeklętych
Księga druga: Rewolucyjna idea
Księga trzecia: Pamiętnik zombie
Księga czwarta: Notatnik Djaanji
Księga piąta: Przewodnik łowczyni
Księga szósta: Legenda Kal'Dura



Księga Druga: Rewolucyjna idea

Rewolucyjna idea

Genialny pomysł

– Do czego jednak to się przyda?
– Ciągle do czego i do czego. Dlaczego wszystko musi czemuś służyć? Swoją drogą nigdy się nie zastanawiałeś, jak to by mogło być?
– Hmm… nie wiem. Może czasami. Ale tylko przez chwilę. Nie można przecież zapomnieć o rzeczywistości.
– Ale nie o to chodzi. Zresztą…
Kelnerka, przepiękna Poldina, postawiła na stole między Milanem i Golrosem dwa pełne kufle i bez słowa zabrała puste. Ignorując ich, odwróciła się na pięcie i wróciła za bar.
– …zresztą – spójrz tylko na nas! Weźmy mnie. Wyrzucony z Akademii Magów, z dwójką nieślubnych dzieci na utrzymaniu. Zarabiam na życie, pisząc krótkie przemowy dla szacownych członków rady, co to nawet nie potrafiliby sami sklecić dwóch porządnych zdań. Albo ty . Drobny oszust, ledwo żyjący ze swoich półlegalnych zleceń. Jeśli nie trafisz w dziesiątkę podczas któregoś włamania i nie znajdziesz złotej skrzyni z cholernym smoczym skarbem w środku, to nic się w twoim życiu nie zmieni. Takie są fakty! Czy to dziwne, że człowiek chce je czasami zignorować, chociażby na chwilę?
– Nie, oczywiście że nie. Ale lepiej twardo stąpać po ziemi. Moja ciotka Hannahfee, dajmy na to… Zapuszkowali ją…
– Zapuszkowali?
– Ta… zabrali ją. Zapuszkowali. Zamknęli. Wszystko dlatego, że uważała się za Serafię Sofię we własnej osobie i postanowiła strzelić kazanie na targu.
– I za to ją zamknęli? Przecież tam aż roi się od kaznodziei.
– Tylko że ona przemawiała do kur w klatkach i nazywała je „skrzydlatymi siostrami”.
– Aha… rozumiem. Ale to całkiem inna sytuacja. Twoja ciotka była niepoczytalna. Nie wiedziała, co robi. A my… my jesteśmy wolni. W skrócie: nie jesteśmy wariatami!
– Ciotka Hannahfee nie zwariowała! Ona po prostu… inaczej patrzy na świat.
– Wszystko jedno. Wynik jest ten sam. Zapuszkowali ją. Chodzi mi o to, że nie miała wyboru. Z nami jest inaczej. To jest jak sen, tyle że nie śpisz.
– No dobra. Można sobie wyobrazić, że jest się kimś innym. Co dalej? I co w tym takiego niezwykłego?
– To, że mówisz o tym innym.
– Co? Innym? Jakim innym?
– Innym, którzy też wyobrażają sobie, że są kimś tam.
– Mówię ludziom, że nie jestem tym, kim jestem, tylko kimś innym? A oni udają kogoś innego? Zapomnij! W życiu! Co za wstyd.
– Skąd wiesz, że wstyd, skoro nie próbowałeś?
– Wiem, czego się człowiek wstydzi, a czego nie.
– Ale jeśli wszyscy to robią, to nie może już być wstydliwe prawda? A poza tym…
Kelnerka przeszła obok Milana i Golrosa z pełną tacą i położyła ją na stoliku obok. Rozstawiając kufle, zdmuchnęła z twarzy niesforny kosmyk włosów. Kiedy się odwróciła, jej spojrzenie padło na ich stolik. Golros zerknął na nią i ich spojrzenia spotkały się na moment. Bezskutecznie próbował przywołać na twarzy spontaniczny, swobodny uśmiech, kiedy Poldina odwróciła się i odeszła w stronę baru. Golros odprowadził ją wzrokiem – na jego twarzy pozostał udający uśmiech grymas.
– Golros?
– Hę!
– …a poza tym to wspaniała zabawa!
– Ale po co inni? Jeśli wyobrażam sobie, że jestem kimś innym, to nie chcę o tym rozpowiadać! Wolę to robić sam.
– To nie to samo! Jeśli cała sytuacja rozgrywa się w twojej głowie, wszystko będzie tak, jak ty chcesz! Wszystko z góry zaplanowane, bez żadnych niespodzianek.
– Myślałem, że właśnie o to chodzi…
– Właśnie nie! Chodzi o to, że różni ludzie różnie reagują. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy. W przeciwnym wypadku byłoby nierealistyczne.
– A udawanie kogoś innego jest bardzo realistyczne.
Milan westchnął, ale nie chciał tak szybko się poddawać i postanowił spróbować jeszcze raz.
– Przypomnij sobie, ja to było, kiedy byłem dzieckiem. Bawiłeś się w „wojowników i orki”? Z drewnianymi mieczami i w ogóle?
– Pewnie!
– Widzisz? Wtedy się tego nie wstydziłeś, prawda?
– Dzieciaki się nie wstydzą. Dzieciaki nie wiedzą, co to wstyd. Odkrywają to dopiero, gdy dorastają.
– Ale dobrze się bawiłeś, rąbiąc złe orki drewnianym mieczem, tak?
Golros zapatrzył się w kufel i milczał.
– TAK?
– No… tak?
– No? Kim chciałeś być? Kogo udawałeś, będąc dzieckiem?
Golros rozważył pytanie.
Supermagiem rzucającym piorunami. W długiej szacie i z laską. Smażył wszystko, co mu stawało na drodze!
Milan kiwał głową ze zrozumieniem.
– Ja chciałbym być barbarzyńskim wojownikiem. Takim, wiesz, z dwuręcznym obosiecznym toporem, który… BUM… rozwala wrogów na kawałki, zanim się zorientują, co ich uderzyło.
– Nieźle. Bylibyśmy świetną drużyną. Ty w pierwszej linii, ja z drugiej rzucający pioruny i ogień.
Milan wyobraził sobie jak mag i barbarzyńca walczą z legionem orków.
– Orki nawet by nas nie tknęły!
– A potem moglibyśmy ich obrabować. Orki z pewnością mają mnóstwo złota, tajemnych artefaktów i leczniczych eliksirów.
– Potem podzielilibyśmy się łupem. Uczciwie, jak przystało na towarzyszy broni!
– Tak… uczciwie, proporcjonalnie do wkładu. Dla mnie dwie trzecie, reszta dla ciebie.
– A niby dlaczego? Mój topór zabiłby tyle orków, co twoje głupie pioruny, pewnie nawet więcej!
– Nie bądź śmieszny! Superman to zabójcza broń. Prawdziwa maszynka do zabijania.
– Nie miałbyś ze mną szans.
– Phi! Zmiótłbym cię kulą ognia, zanim byś zdołał podnieść topór!
– Zanim ty odprawiłbyś swoje hokus pokus, połówki twojego mózgu komunikowałyby się tylko długofalowo.
Golros i Milan spojrzeli po sobie w milczeniu.
– Hm… wygląda na to, że sama wyobraźnia nie wystarczy. Ktoś powinien wymyślić sposób na rozstrzyganie taki sporów.
– Jeśli myślisz, że pójdziemy do lasu rozstrzygać tę walkę… ty z drewnianym toporem, a ja rzucając workami z ziarnem – to masz nierówno pod sufitem. Możemy równie dobrze od razu dołączyć do ciotki Hannahfee.
– Nie, nie, nic z tych rzeczy. Chodzi o coś innego. Może rzut monetą. Albo… albo możemy po prostu rzucić kośćmi.
– Kości! To się robi coraz bardziej niedorzeczne! Mówisz, że mamy siedzieć przy stole, wyobrażając sobie, że jesteśmy kimś innym, a jeśli komuś się nie spodoba to, co się dzieje, mamy rzucać kośćmi, żeby sprawdzić, kto ma rację?!
– Cóż… Przyznaję, brzmi dziwnie, ale jakoś to trzeba rozwiązać. Jeszcze nad tym pomyślę.



Ciekawostki







Czy wiesz, że wypełniając zadania Loromira, można dostać kulę Orbus Dracus?
Drogowskaz
Cenega

Cenega Sklep

Ascaron Fansite

Imperium Diablo

gry RPG, cRPG, recenzja, solucja


Insimilion

Insimilion

Fable

Wiedźmin 2

Dragon Age


HackSlashSite

Fabryka Snów



Valid HTML 4.0 Transitional

Copyright by www.sacred.pl team 2004-2017
All rights reserved.
Wykonano 3 zapytań do bazy podczas generowania strony.